Jeśli pisujesz - nie licz na to że ktoś cię przeczyta;
A jeśli nawet przeczyta - nie licz na to, że zrozumie;
A jeśli nawet zrozumie - nie licz na to, że zostanie przekonany;
A jeśli nawet zostanie przekonany - nie licz na to, że zastosuje;
A jeśli nawet zastosuje - to nie dlatego, że napisałeś !
Są to sygnały wistowe przekazujące informację nie za pomocą rozróżniania
"wyższa-niższa" blotka lecz poprzez rozróżnianie "parzysta-nieparzysta".
Jest oczywiste (i łatwe do okazania), że zamiana ta nic nie daje poza zawróceniem
głowy sobie, partnerowi i przeciwnikom. Wyjaśniłem to już dawno (w "Systemach
wistowych"), a mimo to pomysł ten od czasu do czasu znowu się pojawia jako
godny uwagi wynalazek, a w Encyklopedii Seiferta nie jest opatrzony żadnym
wyjaśniająym komentarzem.
Jeśli jest dylemat: czy iść w obronę po szlemiku (szlemie), to: ile
Lew Defensywnych ma oznaczać kontra bezpośrednia: 0? 1? 2? W 1981 (PiKier
5) S.Łukiński wykazał, że wszystkie 3 warianty są jedna- kowo dobre (zajęło
mu to kilka stron, lecz szczerze mówiąc wystarczyłoby kilka linijek). Mimo
to w 1996 w Encyklopedii Seiferta pojawiło się obszerne hasło "Obronne
kontry szlemowe" bez żadnej adnotacji o równoważności.
Pierwodruk: "Przegląd brydżowy 1995". Bodaj w 1996 ktoś poświęcił jedną
stronę na polemikę z tym artykułem. Była to jednak polemika pozorna, bo
przypisał mi tezę której wcale nie wygłosiłem, mianowicie że jestem za
całkowitą swobodą namysłów. Nawet nie chciało mi się wysyłać listu. Ręce
opadają.
Bodaj w 1984 zdarzył mi się w turnieju następujący incydent:
| W | N | E | S |
|---|---|---|---|
| - | - | 1 |
1 |
| pas* | pas | ? |
1
-Lambda: 8÷12PC,
4333 4432 5332 na słabej piątce
pas*-po wyraźnym namyśle
Ręka E:
A x x K W x x x x x A x xZalicytowałem oczywiście 1
Z jakiej racji Państwo nakazuje mi bym przypinał się pasami do fotela?
Przecież konsekwencje ewentualnego wypadku samochodowego spadną tylko na
mnie! a ja chyba mam prawo do ryzykowania tylko własną osobą! ( Że się
ubezpieczyłem? Ale to jest przecież przymusowe!!! )
Oczywiście - z żadnej racji! Państwo czyni to prawnym bezprawiem!!
W czyim interesie? W interesie biznesu ubezpieczeniowego!! Oraz w interesie
producentów pasów, apteczek, fotelików, etc!!
Z jakiej racji Państwo Brydżowe zakazuje moim przeciwnikom stosowania
niestandardowych systemów licytacyjnych? Oczywiście - z żadnej racji! Przecież
mogę sobie życzyć takich właśnie systemów! a konsekwencje spadają tylko
na mnie!
Poświęciłem mu wiele czasu i energii. Jako pierwszy w Polsce publikowałem
problemy sędziowskie. Poznałem dobrze Prawo (przetłumaczone i oryginalne).
Napisałem kilka artykułów. I ostatecznie stwierdzam że:
Międzynarodowe Prawo Brydżowe jest ... ......................................
!
Pewien młody mistrz brydżowy miał rozegrać kolor atutowy w którym brakowało
mu czwartego króla. Zagrał blotkę z ręki, i po dołożeniu blotki przez PLS
- opadła mu sterana głowa na stasowane ręce, i zapadł w dłuższą drzemkę
na blacie stolika...
"Jakimi ilościówkami gracie!!??"
To pytanie padło jak grom - PPS omal nie zemdlał.
Więc: as ze stołu, król singlowy z prawej, efektowny sukces.
Muszę przyznać, że to mi się spodobało. Może było zbyt drastyczne,
ale... można przecież delikatniej... Rozgrywam więc jakieś 3
w dużym turnieju na maxy. Zanim zdążyłem ruszyć atuty, otworzyli mi już
to co trzeba w dwóch bocznych kolorach, a w trzecim mam:
A K x x Jeśli dzieli się 3 - 3, to na wyrobioną blotkę zrzucę jedną przegrywającą i wygram. Ale - jak ich odwieść x x x od zgrania tej przegrywającej?Na szczęście z prawej siedział gracz doświadczony i myślący. Zagrałem więc z ręki blotkę, a gdy z lewej ukazała się blotka, po krótkim namyśle spytałem prawego Jakimi ilościówkami gracie? po czym znów chwilę "podumałem" i dołożyłem ze stołu blotkę.
Prawy zamyślił się, próbując zgłębić celowość mojego pytania. Ale że nic mu z tego nie wyszło, odszedł w... nieruszane dotychczas atu.
Jeśli grywasz w brydża na pieniądze...
Połącz przyjemne z pożytecznym !
Zostań TAJNYM WSPÓŁPRACOWNIKIEM
MINISTERSTWA FINANSÓW
Po szczegółowe instrukcje (jak? gdzie? - donosić)
zgłoś się do najbliższego Urzędu Skarbowego
Pisałem już o tym w 1984 (PiKier 12), ale - PZBSowcy tak ugrzęźli w
wieloletniej "tradycyjnej" sztampie, że groch o ścianę. Spróbuję jednak
raz jeszcze - Niech żywi nie tracą nadzieji !
Zacznijmy od turniejów dwusesyjnych.
Jeśli w pierwszej sesji poszło nam kiepsko, to gra w drugiej sesji
nia ma większego sensu. Gra się na ogół z nawyku bądź 'obowiązku sportowego',
i często niesposób zmusić się do starannej normalnej gry. A ponieważ kiepsko
poszło połowie uczestników, więc poziom gry obniża się drastycznie. Turniej
staje się loteryjką. Skromne z reguły nagrody za II sesję pomagają niewiele,
a nagroda "za przeskok" jest delikatnie mówiąc żartobliwa.
Niewiele lepiej jest w turniejach krótszych (wprawdzie zjawisko to
wystę- puje w mniejszym natężeniu, ale za to turnieje krótkie są olbrzymią
większo- ścią wszystkich imprez), a najstraszniej - w turniejach indywidualnych
!
Próbowano ongiś zaradzić temu w turniejach teamów "na dochodzenie"
poprzez ustanowienie nagrody za dwie ostanie rundy, ale to z kolei kusiło
graczy do gry na zmowę z podziałem wspólnego łupu.
A jednak sposób powyższy był krokiem we właściwym kierunku, tyle tylko
że zbyt skromnym. Należało rozwinąć ten pomysł - rozszerzyć go na... stop:
opiszmy to dokładniej:
W turnieju dajmy na to 16-rundowym (2 rozdania w rundzie) wyróżniamy
7 podturniejów:
Runda -- 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 +---------------------------------------------------------- 8 1 +---------------------------------------------------- 7 | 2 +---------------------------------------------- 6 | | 3 +---------------------------------------- 5 | | | 4 +---------------------------------- 4 | +--+ | | 5 +--------------------------- 3 | | +---+ | | 6 +------------------- 2 PodTurnieje -------+------+---------+--- 7 +------------ 1 | | Oprócz wyników całego turnieju Kwotę nagród rozdzielamy między | obliczamy wyniki PodTurniejów. wszystkie 8 list według klucza ----+˙ Każdy uczestnik partycypuje w nagrodach każdego PodTurnieju! Im większy numer PodTurnieju,˙tym na mniej nagród należy podzielić przypadającą nań pulę. Turniej 7 - chyba jedna!
Każdy ma o co walczyć aż do samego końca! Zarówno ci którym dotąd poszło
źle, a nawet bardzo źle, jak i ci którym poszło nieźle, a nawet dobrze.
Oczywiście, jeśli "usprawniacze" nie przeforsują zmian podważających
ideę zasadniczą: np zmniejszą ilość podturniejów bądź zmniejszą ich pulę
nagród. Mogą natomiast zwiększyć! np. gdy nagrodą za wygranie jest samochód,
warto część puli "za całość" przenieść proporcjonalnie do pul PodTurniejów.
Oficjalna Lista Wyników może pozostać listą wyników całego turnieju
(aby oficjele nie wściekali się niezgodnością z regulaminami).
On K W x Siedzi na dziadku. Ona 9 x Rozgrywa 3BA. Pierwsze wyjście - dwójką (czwarta najlepsza). Ona Dodaje ze stołu blotkę, i jest bardzo źle bo PPS ma 10xx. On Gdybyś dobrze rozgrywała, mielibyśmy maxa; trzeba było kłaść Waleta Ona Przecież PLS mogł mieć równie dobrze A10 bądź D10 ! On Co ty pleciesz ! Nie mógł mieć D10, bo miał AD
Kiedyś - gdy grywałem ze Stanisławem Rumińskim - ten nazbyt często mi
wypominał, że gram "przy ścianie". W ówczesnym języku brydżowym oznaczało
to, że licytuję zbyt bojaźliwie, za mało agresywnie, nie "dopycham". Zarzut
ten był wybitnie niesprawiedliwy w ustach człowieka, którego sędzia (Jacek
Zieliński) wyrzucił z turnieju za otwarcie 4
z Wxxxx !! i który grając ze mną pobił w pewnym turnieju rekord "dopychania":
Turniej był na impy, grało się 3 rozdania na jednym stole, i akurat na
trzech pudełkach było "obie po". Mój w każdym rozdaniu raczył "dociągnąć"
do 3BA i za każdym razem wpadliśmy bez trzech. Trzeba jednak Rumińskiego
usprawiedliwić: doświadczenie miał wówczas małe, algorytmów bilansowania
nie znał i się nie uczył, i miał partnera ostrożnego, który właśnie był
w trakcie nauki bilansu i układania różnych systemów punktowych. Tak nas
właśnie zapamiętał w przelocie Janusz Mikke, i te mgliste wspomnienia posłużyły
mu potem do ułożenia przezabawnego "Pewnego razu..." na temat "Punktów
Rumińskiego".
W końcu jednak docinki Rumińskiego na temat mojej "bojaźliwości" tak
mnie rozzłościły, że postanowiłem dać mu nauczkę:
N - Rumuński
S - Sławiński
| W | N | E | S |
|---|---|---|---|
| 1 |
|||
| 1 |
pas | pas | ? |
1
-oczywiście negatywne
0÷7PC na dowolnym
Zważywszy że mam super-maximum zarówno honorowe jak i układowe - zalicytowałem
wyjątkowo odważnie, bo nie 2
,
ale 3
!
Dzisiaj - gdy istnieje KALINA, OSIKA i ESPRANTO - nie jest to żadna
odwaga ani intuicja, lecz wynik zwykłego nudnego rachunku: Mam 6 lew: 2
w honorach i 4 układowe (blotki kierowe do wyrobienia) ESPERANTO dla otwarć
wynosi:
W powyższej sytuacji Esperanto maleje wprawdzie do 3 lew, ale zarazem
wzrasta o jedną z tego powodu, że jestem w pozycji wznawiania licytacji
(tj po dwóch pasach). Zatem: Partner ma 4 lewy. Z bilansu mamy więc 10
lew w kiery mniej około pół lewy za wyrażną niemodelowość układową (na
4
powininem mieć coś
a la 0733 bądź 1822).
Po 3
doszło do sytuacji
następującej:
| W | N | E | S |
|---|---|---|---|
| 1 |
|||
| 1 |
pas | pas | 3 |
| 3 |
pas | pas | ? |
Oczywiście nie spocząłem na laurach: widząc swoją znaczną defensywę przeciwko grze w Piki, postanowiłem agresywnie się "wyprzedać" i zalicytowałem:
Niestety - Rumiński zaszokowany moją niespodziewaną agresywnością, źle ocenił swoją kartę i mimo bardzo mizernej defensywy - spasował - czego nie omieszkałem skwitować złośliwą uwagą:
I jak można z Tobą licytować agresywnie !
Ręka S:
x x A W x x x x x D x x x
kapitan polskiej drużyny po starcie w Brydżostwach Europy tak napisał
o swoich zawodnikach:
"Straty w strefie licytacji nadrabiali bitnością i, co ma ogromne znaczenie
w takiej imprezie, dużą dozą fartu."
- Samą "bitnością" nie sposób niczego nadrobić, a tylko lepszą grą.
- Jeśli w takiej imprezie szczęście ma ogromne znaczenie, to zwykły turniej brydżowy jest całkowitą loteryjką.
- To że mieli dużo szczęścia nie jest ich żadną zasługą !
- Kapitan, jak Bóg, czyta w ludzkich sercach i umysłach !!
- Tym razem owa osławiona "bitność" nie pomogła. Dlaczego ?
- Kapitan wyraźnie oczekuje od gracza jasnowidzenia.
- I żąda dobrej dyspozycji psychicznej dla jasnowidzenia. ˙
Dowód że jest to absurdem ! dlaczego więc powstało.
Nikt dotychczas nie napisał o niej sensownie ! ???????
Dlaczego nie zakazują ? Czysta destrukcja !!! Nic nie może dawać ! Wystarczy zignorować kontrę ! i zdyskontować to w rozgrywce. Dlaczego powstała ? (Z dziejów Bez Nazwy.)
A oto jak ongiś zaprezentowano w prasie brydżowej Kapitana Ekipy Polskiej
na Olimpiadę Brydżową 1992:
Stefan Doroszewicz to człowiek o niezwykle wysokim morale i nader kulturalnym
sposobie bycia (nie jest to bez znaczenia w drażliwych sytuacjach).
Myślę że przeczytawszy powyższe Stefan Doroszewicz poczuł się nieco
urażony.
A kto nie domyśla się - dlaczego ? - niech czyta dalej.
Zdarzyło mi się kiedyś w rozgrywkach kadrowych, że partner niedokładnie
wyjaśnił nasz system wistowy, i akurat przez to kontrakt został przegrany.
Kiedy rozgrywający zabierał się do przywołania sędziego, przyznaliśmy się
natychmiast do przeoczenia i zaproponowaliśmy by zapisał "swoje" (bo po
co tracić czas).
Nasz przeciwnik był niesłychanie zdziwiony: "No coś podobnego ?" -
i powiódł zdumionym wzrokiem po mnie i partnerze. Wreszcie stwierdził,
że w domu ma mnóstwo różnych proporczyków brydżowych i przyniesie nam kilka
w nagrodę.
Poczułem się urażony.
A kto nie domyśla się - dlaczego ? - niech czyta dalej.
W książce "O własnych siłach" Stanisław Strumph Wojtkiewicz ( Cezary Baryka z "Przedwiośnia" ) wspomina:
- Najlepsza u nas siła ! Nigdy nas nie zawodzi ! No i bardzo uczciwy, bardzo... Dziadek ostrzegawczo chrząknął, ale dla naczelnego nigdy nie istniały żadne subtelności, więc brnął dalej w pochwałach, znowu parę razy podkreśliwszy moją uczciwość. Wtedy dziad wstał, stuknął laską w podłogę i rzekł: - No, ja wiem, wiem, że uczciwy, wiem i bez pana, szkoda tylko, że on mi tego samego o panu szanownym nie mówi ! Od tego czasu dziad niezmiennie mi dowodził, że powinienem jak najrychlej rozstać się z redakcją, gdzie rządzi tego rodzaju pryncypał.
A kto nie domyśla się - dlaczego ? - niech czyta dalej.
to oczywiście Blackwood.
O tym że w pełni zasługuje na swoją kategorję WORST ( WORld STandard
) świadczy m.inn. przygoda pary Sławiński-Zagrodzki:
Stopniowo ograniczaliśmy stosowanie Blackwooda, ponieważ ciągle nam
przeszkadzał w Naturalnej Licytacji Szlemowej. W końcu 4BA było Blackwoodem
tylko po bezpośrednim uzgodnieniu koloru i tylko zalicytowane skacząco.
I natychmiast zdarzyła się sekwencja "CośTam - 2
- 3
" w której partner
miał rękę idealnie pasującą do naturalnych 4BA ! I oczywiście nie miał
dobrej licytacji zastępczej ! I oczywiście kontrakt nie był taki jak trzeba.
I oczywiście natychmiast usunęliśmy Blackwooda totalnie.
Podczas licytacji wyjaśnił, że 2
partnera oznacza 5
332 i
ca 7 punktów, a następnie zalicytował 3BA.
Na stole ukazało się dokładnie to co powiedział. Po przegraniu bez dwóch
zwrócił się do partnera z wyrzutem:
Jak mogłeś z taką kartą zalicytować 2
?!
Zdarzają się gracze, którzy podczas rozgrywki gadają, gadają, gadają... Gdybyś po prostu poprosił o ciszę, byłaby to oratio recta. Stalky był zdania, że zawsze lepsza jest oratio obliqua, a poniższe zdarzenie wykazuje, że się nie mylił.
Kiedyś zirytował mnie Pewien Znany Gaduła. Ot takie niewinne pogaduszki
(bo wiadomo, że brydż jest strasznie nudny) - a po kilku minutach wszystko
mi się na wiście poplątało i jako jedyny "puściłem" nadróbkę.
W następnym rozdaniu ja miałem rozegrać jakieś niepozorne 3
.
Zacząłem od oznajmienia: "A teraz ja sobie pogadam!". Dalej już było łatwo:
"Co! wist w piki? No to spróbujemy przepuścić", "A teraz atutujemy", "Oj,
ta dwójeczka to chyba lavintalik!", "Trefelki kolorek niewielki",...
Po trzech minutach nieustającej paplaniny efekt był zdumiewający:
Mój Gaduła zgubił dwie lewy!
Paplanina jest więc potężnym orężem, a Kodeks Hammurabiego -...
- Podejrzenie 1:
- Czy Gaduła gada ot tak sobie? A może już zauważył, że to przeciwników rozprasza i że dzięki temu od czasu do czasu można zdobyć nadróbkę bądź smakowitego maxa?... Eusapia Palladino - znane "medium" z początku wieku - podczas seansów spirytystycznych też nieustannie gadała, a nawet podszczypywała kontrolujących ją naukowców (rzekomo z napięcia nerwowego). W końcu jednak zdemaskowano jej sztuczki w ciemnościach. Okazało się, iż mimo wielkiej tuszy była niesłychanie zręczna - potrafiła np. daleko wyciągnąć nogę do tyłu i popychać nią stolik (spirytystyczny). Po wynalezieniu fotografii w świetle podczerwonym spirytyści znikli z wielkiej areny publicznej. Nie zabrakło jednak (i nadal nie brakuje) naiwnych obrońców, którzy twierdzili że Eusapia odwoływała się do trików jedynie od czasu do czasu - gdy akurat "nie była w formie".
- Podejrzenie 2:
- Gaduła może być oszustem! W pozornie niewinnej paplaninie mogą być słowa bądź frazy (względnia intonacje) będące umówionym sygnałami dla partnera. Udowodnić to bezpośrednio jest niemal niemożliwością. W Warszawie jest np. para Gaduł popisujących się bardzo zręcznymi wistami. Są to zarazem dobrzy gracze, więc nie stanowi dla nich problemu wtrącenie w dalszej powistowej gadaninie sensownych uzasadnień dla swych super celnych zagrań. Jedyną obroną przed nimi (jeśli oszukują) jest więc wyegzekwowanie ciszy przy stoliku.
PZBS (Polski Związek Brydża Sportowego) nazywa się po angielsku:
Polish Bridge Union ?
Kiedyś było inaczej - PZBS nazywał się:
Contract Bridge Assosiation of Poland
co było chyba ładniejsze, jako że w obecnej nazwie aż dwa słowa mają
drugie znaczenie
pospolite: polish - polerować, bridge - most.
Aliści w roku 1989 wydałem PiKiera 9 po angielsku, w którym we wstępie
określiłem PZBS jako COBRA of Poland (COBRA=COntract BRidge Assosiation),
dając upust nie tylko zamiłowaniu do akronimów (przejętego od Stanisława
Lema), lecz także wzmiankując o restrykcjach jakim Zarząd PZBS poddał moje
wydawnictwa w 1982, aby podlizać się rygorom Stanu Wojennego. PiKiera tego
mało co pokazywałem w Polsce; w 1990 pokazałem go jednak ówczesnemu viceprezesowi
(a może już prezesowi?) PZBS, co wkrótce zaowocowało cichą zmianą angielskiej
nazwy PZBS. Na nic wieloletnia tradycja, byle tylko Sławiński nie miał
okazji do kpinek.
No cóż, panowie Ci po długoletnim służalczym stażu w PZPR upodobnili
się do Stalina: umiłowanie władzy, brak poczucia humoru i obraźliwość.
Istnieją gracze psychicznie niezdolni do podporządkowywania się ustaleniom. Grałem z takim przez kilka miesięcy w drużynie bezpasowców, i godziłem się na wszystko co mogłoby mu pomóc w przezwyciężeniu tej słabości.
Nawet na IBS - ułożone przez niego SSO o pełnej nazwie "Idiotyczne Bez-Systemie". Nazwa była wprawdzie tylko odrobinę przesadna, ale istniała szansa, że temu co sam ułożył będzie w stanie się podporządkować.
Niestety, nie mógł ułożyć od nowa wszystkiego (np Pasa od 13 i Sekwencyj Bazowych), i dlatego chyba...
| ja | on |
| PAS | 1 |
| 1 |
2 |
| pas |
PAS = od 13
1
= 0-7 albo od 13 (specjalne ułatwione ustalenie)
1
= półnaturalne i nieforsujące ( ca 13÷20 )
2
= naturalne, 0÷7 (od 13 należało skoczyć bądź 2BA)
pas = miałem 15
i cisnął na stół 20 miltonów, krzycząc:
Nie sposób licytować tak idiotycznymi ustaleniami !
Okazało się, że zirytowała go konieczność zalicytowania 3
i stracenia cennego okrążenia licytacyjnego; postanowił więc zaryzykować
2
.
- 1.Jesień 1984:
- Mały turniej brydżowy pod patronatem PZBS, z PZBS-owskim (a jakże!) sędzią. Na sali nieco przyciemno: połowa żarówek się nie pali, a te co się palą nie są z tych jaśniejszych. Trzykrotnie nagabywany sędzia oświadcza najpierw iż nie jest Organizatorem (!), następnie - że Organizator nie ma żarówek, a wreszcie... wzrusza ramionami (mógłby ostatecznie pożyczyć kilka żarówek z innych pomieszczeń sporego i niezbyt wysokiego klubu).
- Efekt:
- wskutek bólu oczu i głowy, po drugiej rundzie opuszczamy turniej.
- Sędzia:
- "Panowie! Przecież tak nie można!"
- My:
- "??!!" "To zresztą nie Pańska wina. Gdyby tylko jedna żarówka się paliła, to ostatecznie można by mieć do Pana pretensję"
- Sędzia (pokazując jeden stolik):
- "Przecież tam jest o wiele ciemniej, a mimo to grają"
- 2.Grand Prix W-wy 1995:
- Ciemno (na szczęście nie wszędzie) i duszno.
Zdarzyło się to na Kongresie Zakopiańskim 1976. Para Stanisław Rumiński - Andrzej Jelonek Szymański stosowała "bezpasowy" system "Bez Nazwy" z relayami i wszelkimi szykanami. Kiedy w pewnym rozdaniu licytacja doszła do odzywki 3
- Rumiński
- Mój partner ma układ 4136 i 11-12 punktów za honory.
- Przeciwnik marszcząc czoło:
- Wybaczy Pan, coś mi się tutaj nie zgadza.
- Rumiński ze zdziwieniem:
- Cóż może się nie zgadzać ? Układ 4136 i 11-12 punktów.
- Przeciwnik zafrasowany:
- Ale jak to możliwe ? Nie rozumiem.
-
Rumiński tonem zmuszonego do mówienia rzeczy oczywistych: Po prostu mieliśmy
w tej sekwencji wolną odzywkę 3
i aby się nie zmarnowała przeznaczyliśmy
ją na układ 4136. - Przeciwnik rozpaczliwie: Przecież ten układ ma 14 kart !
- Rumiński spokojnie:
- Niech Pan sprawdzi, czy Panu jednej nie brakuje.
- Przeciwnik za chwilę:
- Panie Sędzio !
zawiadamia P.T.Brydżystów, a szczególnie P.T.Brydżystki, że dysponuje szerokim asortymentem akcesoriów dla prawdziwie inteligentnych kobiet nowoczesnych:
Po felietoniku "Klaudiusz i Messalina" ( PiKier 15, Trybuna 1 ) nadeszły dwa listy na temat "podkładania":
-
Zdarzyło nam się kiedyś w rozgrywkach kadrowych, że przed ostatnią rundą
(meczem 8-rozdaniowym) nasi dobrzy znajomi poprosili nas o o podłożenie
się. Niełatwo zrobić to na oczach wielu kibiców, ale najgorsze okazało
się coś zupełnie innego: W pierwszym rozdaniu postanowiłem przelicytować.
4
okazało się jednak kontraktem
optymalnym, bo... partner akurat postanowił nie- dolicytować. To samo zdarzyło
się w rozdaniu drugim, z tym że za- zamieniliśmy się intencjami. Wiedzieliśmy
już co się dzieje, ale za późno już było na rozpisanie ról. W końcu jakimś
cudem, w pocie czoła "wysterowaliśmy" wynik na maksymalną przegraną 0 :
20. Uff ! - W klubowym turnieju par "na maksy" przeciwnik poprosił nas o trzy dobre zapisy, aby mógł zwyciężyć w wewnątrzklubowej puktacji długo- falowej. Rozegraliśmy 3 rozdania normalnie, po czym ustaliliśmy od- powiednie rezultaty i wpisaliśmy je do protokółu. Nasz przeciwnik (oczywiście dobry znajomy) okazał się jednak niesłychanie pazernym asekurantem i wymusił na nas rezultaty zbyt fantastyczne. Najadłem się potem niemało wstydu, bo indagowany nijak "nie mogłem" przypom- nieć sobie, jakim cudem wzięto aż tyle lew. Ponadto skrzywdziłem porządnego człowieka, który spadł na drugie miejsce w długofalówce. A wszystko przez ulegnięcie namowie zachłannego chama. Nigdy więcej.
Nie jest to jeszcze jedno rozdanie z cyklu "co zalicytujesz z kartą ?". Mamy możliwość porównania swojego rozwiązania autentycznego problemu turniejowego z decyzją samego Marcina Leśniewskiego.
Rozdania publikowane w wydawnictwach PZBS muszą być autentyczne. Pod rygorem dyscyplinarnej kary pieniężnej i cofnięcia licencji.
KONIEC
PLS=przeciwnik lewostronny
PPS=przeciwnik prawostronny